| Tuesday 26th May 2009 11:34am 1 |

miw
148 Posts
|
Tak się chciałam zapytać, czy nie macie nic do powiedzenia na
temat zamieszczanych ostatnio listów z ARF? W końcu tematy
ciekawe, choć teoretyczne, a skoro gdzieś na świecie ludzie
zajmujący się tą dyscypliną mają przeróżne wątpliwości, to można
by porzucić typowo polską pychę "ja wiem wszystko" i wymienić się
wątpliwościami czy poglądami. Ja chętnie bym o tym porozmawiała.
Jeśli macie zastrzeżenia formalne, co do dogobservera na socialgo
i pomysłów, to dajcie to w forum Administracyjne.
Poruszony został na ARF ostatnio również temat dominacji. Nie
wiem, jak dalej potoczy się ta dyskusja, zaczęła się od
komentarzy na temat agresji dominacyjnej.
Pisze Simon Gadbois na ARF May 2009:
[...]Co do komentarza J.Haskins na temat dominacji "Krok do
tyłu??", ja też się zastanawiam.
Simon Gadbois,
Pisze EJ Haskins na ARF:
Wielkie dzięki za to.
Tak naprawdę, to zastanawiałam się na tym, "Czy ten artykuł
reprezentuje dokładnie to, co badacze powiedzieli /odkryli, i czy
to badanie jest naprawdę ważne?
Wiem, że robi się wielokroć badania, gdzie wyciągane są
konkluzje, co nie mają znaczenia.
Nie mam również problemu z "dominacją" czy "hierarchią
społeczną". Sądzę, że każdy, kto sądzi, że hierarchia jest
liniowa lub ustalona raz na zawsze, ma w ręku niewłaściwy koniec
patyka. [bierze się do sprawy z nieodpowiedniego końca].
Trochę martwi mnie, gdy czytam gdzieś "niektóre czynniki,
powodujące agresywność u psów, to: . . . nie zastosowanie
fizycznego karania, gdy jest potrzeba", albo "Dla naprawy
zachowania zwierzęcia, właściciel powinien . . . przywrócić
dominację nad psem."
To wypłynęło w innym ostatnio opublikowanym artykule:
http://www.sciencedaily.com/releases/2009/02/090217141540.htm
Jeśli jesteś agresywny, twój pies też będzie, mówi badanie
weterynarzy w ScienceDaily (Feb. 18, 2009)
które zawiera:
". . . Zalecenia często zawierają techniki awersyjnego treningu
wymienione w kwestionariuszu, wszystkie z nich mogące sprowokować
zachowanie agresywne ze strachu lub obronne. Ich częste
stosowanie mogło narodzić się z pomysłu, że agresja psowatych ma
korzenie w potrzebie dominacji społecznej lub z braku
demonstracji dominacji u właściciela. . . "
Tytuł artykułu niefortunnie sugeruje, że agresywne psy są takimi
z powodu "agresywnych właścicieli", a nie że "trening agresywny,
oparty na technice karania może spowodować agresję."
Czy innymi słowy, nie wszyscy my z psami agresywnymi jesteśmy
agresywni - wielu ludzi z psami agresywnymi stosuje złe metody
lub słucha porad od równie ignoranckich instruktorów :-(
Jenny H
Coffs Australia
|
|
| Tuesday 26th May 2009 11:35am 2 |

miw
148 Posts
|
[powtórzenie z watku CAT]
Pisze Simon Gadbois, ARF:
-----Inline Message Follows-----
Mam wykład dziś wieczorem, a jest jeszcze niegotowy... więc nie
będę drobiazgowy, ale wydaje mi się, że nie masz o co się
martwić, po prostu dlatego, że zareagowałeś na ich podstawowe
założenia: agresja dominacyjna występuje u psów. Naprawdę, nie
będę udawał, że akurat mam na to odpowiedź. Sądzę, że nie mam
doświadczenia z psami, które są agresywne, co mogłoby mnie
upewnić, że chodzi o "dominację". Sądzę, że "dominacja stadna"
jest szczątkowa u psów. Innymi słowy została ona rozwodniona
przez udomowienie: jej forma, cel itd. Mówię to, ponieważ psy
naprawdę nie zachowują się tak jak wilki w interakcjach
społecznych. Wiem, że brzmi to radykalnie, ale wprawne oko
łatwiej wyłapuje różnice niż podobieństwa (nie żeby nie było
podobieństw, przynajmniej w formie). Ale jak napisałem wcześniej,
te zachowania są w zaniku u psów, niektórych psy nawet nigdy nie
stosują. Przykładem tego jest choćby: znakowanie zapachowe. To
jak dotychczas element najlepszy w przewidywaniu rangi w
hierachii, ponieważ ma wysokie znaczenie w kodowaniu u wilków.
Psy są tu inne, jako że u nich różnice [w znakowaniu zapachowym]
mają związek bardziej z seksem niż rangą.
W zasadzie sądzę, że wiele agresji u psów ma u podłoża strach i
niepokój, z czym większość z was się pewnie zgodzi. Czy może być
to oparte na agresji opartej na resztkowej "dominacji"? Może...
Po prostu tego nie wiem. Nie przeprowadzono dostatecznie dużo
poważnych badań z oceną psów bezdomnych i tych w pełni
zintegrowanych. Myślę, że Coppinger powiedziałby, że psy nie są
zwierzętami stadnymi. I znowu, ja myślę, że one są zwierzętami "w
ludzkiej rodzinie", jak ostatnio sugeruje grupa z Budapesztu i
inni. Jedna z części moich zajęć z behawioru zwierząt to
udomowienie i jak wpływa ono na zachowanie gatunków udomowionych.
Nie jestem pewny czemu popularyzacja etologii popełnia błąd, gdy
chodzi o ten fascynujący temat. Mamy tony teorii o tym, jak mogło
do tego dojść. Mało takich, które by się naprawdę zajęły się filo
i onkogenią behawiorów.
---
Simon Gadbois, Ph.D.
Department of Psychology and Neuroscience / Neuroscience
Institute
Life Sciences Centre
1355 Oxford Street
Dalhousie University
Halifax, Nova Scotia
B3H 4J1, Canada
Wildlife Conservation Canines: http://web.me.com/ysg/
Chemical Signals in Vertebrates 2009: http://csiv09.dal.ca/
|
|
| Tuesday 26th May 2009 11:35am 3 |

miw
148 Posts
|
Simon, [pisze Charlie]
Jaka jest zatem twoja definicja dominacji jako eksperta? Mnie
uczono, że jest to preferencyjny dostęp do ograniczonych (lub
uznawanych za takie) zasobów... Jeśli to prawda, to uważałbym, że
agreja dominacyjna jest synonimem agresji w obronie zasobów.
Jednak oczywiście różne specjalności mają różne definicje, a weci
mają swój własny zestaw (choć podejrzewam, że behawioryści
wetowie mogą często być w innym obozie. Wet to nie jest to samo
co wet behawiorysta).... [Odpowiada Simon Gadbois] Ja
się z tym wszystkim zgadzam. Klasyczne wyjaśnienie dominacji jest
to tak naprawdę definicja użytkowa i zasadniczo odnosi się do
dostępu do zasobów, głównie jedzenia i parowania (ale też
terytorium, schronienia itp.). Chcę powiedzieć, że behawior
afiliacyjny nie może być oddzielony od rozważania dominacji w
kontekście stada, grupy, rodziny, na cokolwiek byś nie patrzył.
Dominacja to coś więcej niż "obrona zasobów" czy "obrona
partnera", ponieważ definiuje zestaw wzajemnych relacji w obrębie
jednostki społecznej: co obejmuje (lub powinno obejmować)
agresję, submisję, afiliację itp. Historycznie występowała
tendencja do rozważania dominacji wyłącznie jako agresji. Wielu
autorów sugerowało, że powinno się uwzględnić też i submisję oraz
zabawę, seks itp. (np. Fentress i in., 1986). Jestem w hotelu,
więc bez mojej biblioteki. Jednak z pewnością Steve wybaczy mi,
jeśli nie podam więcej referencji.
W JAVMA 2003 223(5) ss623-4, Fatjo i in.: Diagnoza agresji u psów
opiera się na 3 kryteriach: celu ataku, kontekście, w jakim
epizod się pojawia, oraz posturze psa podczas takich epizodów.
Agresja związana z dominacją skierowana jest wobec członków
rodziny, występuje w kontekście konkurowania i towarzyszą jej
napastliwe postawy, chociaż może zawierać elementy strachu.
Rzeczywista przyczyna tej ambiwalencji jest kontrowersyjna i
odzwierciedla stan konfliktu motywacyjnego między agresją i
strachem.
Agresji ze strachu wobec człowieka towarzyszy ekspresja
zaadaptowanych postaw obronnych, gdy do psa zbliżają się obcy lub
go dotykają. Agresja intraseksualna manifestuje się przez reakcję
ofensywną wobec obcego psa tej samej płci (Beaver. Canine Social
Behavior in Canine Behavior: a guide for Vets. 1999 and Overall.
Canine Aggression in Clinical Behavior med for sm animals.
1977). W nauce mamy definicje zachowań użytkowe i
definicje zachowań manifestujących się tym i tym. Jedna definicja
jest tyle samo warta, co inna. Choć nie jest to upubliczniane, to
mamy definicje użytkowe i opisowe. To pozwala każdemu naukowcowi
lub pracowni definiować własne terminy, pomagające nam zrozumieć
dane, jakie są prezentowane. Etogramy (zestawy defnicji
opisowych) pełnią tę samą funkcję: Dlatego właśnie możecie
znaleźć tyle etogramów wilka, ile jest grup badaczych, którzy
pracują nad wilkami...
Tak więc choć jest prawdą, że możemy porzucić pomysł, że
udomowione psy muszą znać swoją pozycję w hierarchii, to
zaklasyfikowanie czegoś jako agresji dominacyjnej w ten sposób
wydaje się logiczne, zgodnie z drugim kryterium i wobec 3
kryterium. Jak sądzę, niepewność rangi w hierarchii społecznej
zależna jest od 1 kryterium. Nie stwarzam definicji świata, ale
gdybym miał to zrobić, to powiedziałbym, że agresja dominacyjna
obejmuje każdą napaść podczas konkurencji o instynktownie
traktowane zasoby. Mi się to sprawdza.
Szczególnie ciekawy jest list do edytora, Letters to the Editor
(JAVMA 234(1) 2009), gdzie praca Reisnera i Shofera (JAVMA 2008)
jest poddana krytyce CA DVM. Nie podoba mu się: "[a] powszechna
miskoncepcja wśród właścicieli psów, [polegająca na tym], że u
psów instynktownie napędzane jest utrzymanie dominacji społecznej
nad ludźmi w dowolnym wieku, w tym nad dziećmi, i że będą
agresywne, gdy zagrożona zostanie ich ranga. Ten paradygm został
zdecydowanie porzucony przez behawiorystów weterynarzy....".
Reisner i Shofer odpowiadają na ten punkt. Przyznam, że
literatura wetów i biologii behawioralnej/ psychologii
porównawczej, to jakby dwa oddzielne światy. Jednak mają one
rozmaite cele i przeznaczenie. Weci skupiają się bardziej na
zachowaniach patologicznych. I nie dziwi mnie ani nie zaskakuje
fakt, że mają różne kryteria.
Za to gdy chodzi o metodykę, to w latach 70-ych istniało jasne
sprecyzowanie, że pewne formy bodźców awersyjnych skutkują w
natychmiastowej agresji. Patrz prace Azrina z mnóstwem
przykładów. On wyzwalał agresję - stosował wstrząs u zwierzęcia -
i dostawał więcej agresji. Co więcej, jest to zgodne z "reakcją
wymuszoną", gdzie awersja albo zmniejszała, albo ułatwiała
behawior, zależnie od tego, czy ten bodziec awersyjny wyzwalał
reakcje, będące zgodne lub niezgodne z tym [karanym]
zachowaniem.
Ciekawy komentarz. Akurat dziś popołudniu, w naiwności,
rozmawiałem o calkowitym odrzuceniu "teorii" dominacji zwłaszcza,
że powiedziano mi, że jeśli się w to wierzy, nie można popierać
teorii uczenia. Z ochotę dowiedziałbym się, skąd wziął się ten
pomysł, ponieważ jeśli chcesz zobaczyć demonstrację zasad uczenia
zwierzę / inne zwierzę, wystarczy obejrzeć półgodzinną walkę
wilków nad padliną... Stwierdzenia, że modele etologiczne i
behawioralne (psychologiczne) przeczą sobie opiera się na
myśleniu sprzed 1970r i tym duchu czasów.
Wracając do twojej uwagi, używasz argumentu "czemu nie użyć
karania" (jednego z rozmaitych). Ale te eksperymenty, do których
dajesz odnośniki, traktują o czymś bardziej złożonym wewnętrznie:
poziomie frustracji, jaka powstaje, gdy karanie stosowane jest
poza kontekstem socjalnym. To, jak również eskalacja, temat
fascynujący w etologii i łączy się z twoim pomysłem.
SG
---
Simon Gadbois, Ph.D.
Department of Psychology and Neuroscience / Neuroscience
Institute
Life Sciences Centre
1355 Oxford Street
Dalhousie University
Halifax, Nova Scotia
B3H 4J1, Canada
|
|
| Tuesday 26th May 2009 11:42am 4 |

miw
148 Posts
|
Lindsay cytuje na ARF:
> To może oczywiście być częścią wyjaśnienia dla różnic między
stadami. Temperamety i dynamika wewnątrz stada są wzajemnie
powiązane. To tu właśnie Teoria Układu wyjaśnia znaczną część
stologii socjalnej. Sapolsky i wielu innych primatologów badał to
przez dziesiątki lat. Mogę postarać się o referencje, gdy wrócę
do domu w środę...
Lindsay pisze w odpowiedzi na ARF:
Zrób tak, to ja spróbuję się w tym rozeznać.
Bo dziś, pozwól, że powiem, co zrozumiałem.
Jeśli wyślę do ciebie wiadomość głosową, może będziesz w stanie
rozpoznać akcent regionalny. Zdaje się, że nie o to chodzi w
pieśniach poszczególnych gatunków wróbla. I, jak zakładam, to
również nie o to chodzi w przypadku poszczególnego gatunku
wilka.
Podobnie, jeśli poślę ci wideo z rytuałami zalotnymi ludzi, nie
zdziwię się, gdy uda ci się dostrzec różnice między, powiedzmy
mieszkańcami wschodu i zachodu. Z drugiej strony, nie sądzę,
żebyś zdołał zauważyć różnice między tańcem godowym powiedzmy
szpaków europejskich a szpaków europejskich urodzonych w Nowm
Jorku. Zatem mogę chyba założyć, że szary wilk ma pewien sposób
zachowania podczas zabawy, walki, zalotów itp., które są takie
same w obrębie populacji, tym bardziej w stadach.
Bym łatwiej to wszystko pojął, może mógłbyś podać kilka
przykładów, gdy dominacja zmienia się. Czy inaczej wykonują
pokłon zabawowy? Co innego oznacza u nich machanie ogonem?
Ziewają różnie? Gryzą się w inne części ciała?
Przypraszam, jeśli to głupie pytania. Znowu dzięki.
Lindsay
|
|
| Thursday 28th May 2009 02:28pm 5 |

miw
148 Posts
|
Simon Gadbois cytuje Lindsay'a na ARF:
>Jeśli wyślę do ciebie wiadomość głosową, może będziesz w
stanie rozpoznać akcent regionalny. Zdaje się, że nie o to chodzi
w pieśniach poszczególnych gatunków wróbla. I, jak zakładam, to
również nie o to chodzi w przypadku poszczególnego gatunku
wilka.
Simon Gadbois pisze na ARF:
Istnieje bogata literatura na temat "dialektów" ptaków
śpiewających, zwłaszcza wróbli białokoronowych i białobrzuchych.
Regionalne "akcenty" znajduje się w istocie. Gdy po raz pierwszy
usłyszałem białobrzuchego wróbla w Nowej Szkocji (Atlantic
Canada; ja pochodzę z Quebecu), pomyślałem, że ten ptak ma
uszkodzony mózg. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, co było
"wyłączone" ,,, a następnie uświadomiłem sobie, że to
białokoronowy wróbel (gatunek najbardziej przebadany w US): one
miewają silne regionalne akcenty.
Co do wycia u wilków, to Fred Harrington, światowy lider w
wokalizacji wilka, spierałby się, że każde stado daje swój
indywidualny podpis.
Żeby dobrze wyjaśnić: wśród wilków występują podgatunki, a nie
naprawdę różne gatunki (chociaż, to podlega dyskusji nawet na
poziomie podgatunku i ostatnie badania molekularne stwarzają
obraz może nawet jeszcze bardziej rozmyty; zobacz prace Wayne'a i
Savolainena).
> Podobnie, jeśli poślę ci wideo z rytuałami zalotnymi
ludzi, nie zdziwię się, gdy uda ci się dostrzec różnice między,
powiedzmy mieszkańcami wschodu i zachodu.
Nie mogę skomentować tych przykładów.
> Z drugiej strony, nie sądzę, żebyś zdołał zauważyć
różnice między tańcem godowym powiedzmy szpaków europejskich z
Californi a szpaków europejskich urodzonych w Nowym Jorku.
Pewnie nie? Może nie? Nie wiem.
> Zatem mogę chyba założyć, że szary wilk ma pewien sposób
zachowania podczas zabawy, walki, zalotów itp., które są takie
same w obrębie populacji, tym bardziej w
stadach.
Raczej nie. Wszak system społeczny może być zmienny regionalnie.
Arktyczne wilki wolves na Ellesmere formują jednostki podstawowe
rodzinne (mama, tata, dzieci) a żywią się lemingami i voles. Inne
arktyczne wilki formują dużo większe stada (polują na muskox).
Timber wolves można znaleźć wszędzie: niektóre (Bałkany, Węgry?,
środkowy Wschód) formują jak kojoty czy szakale jednostki z
najbliższej rodziny, inne (Vancouver Island, Isle Royale) formują
bardzo duże stada (aż do 20 osobników).
Tak samo "walki" między badaczami wilków dotyczące "wilki to
robią", itp, są prawdopodobnie zależne od dwóch czynników:
1. Interpretacji. Znam dobrze znanych badaczy wilków, którzy
obserwując e same wilki w tych samych miejscach i tym samym
czasie, którzy wyciągali całkie odmienne wnioski i interpretacje
na temat tych zachowań.
2. Istniejących różnic: "Stado A robi tak" a "Stado B robi to
tak". To proste. Mamy już obecnie dobrze udokumentowane u
naczelnych i głowonogów cetaceans: Populacje i grupy moga się
różnić odtwarzanymi ciągami ruchowymi (np., wokalizacjami).
Zgodziłbym się zaakceptować pomysł, że rozciąga się to szerzek
niż pierwotnie zakładano. David Mech (w pierwszym rozdziale jego
książki i Boitaniego) bada różne rodzaje dynamiki i podobnie
czyni Jane Packard w kolejnym rozdziale (jeśli dobrze pamiętam).
Fascynująca książka.
> Bym łatwiej to wszystko pojął, może mógłbyś podać kilka
przykładów, gdy dominacja zmienia się. Czy inaczej wykonują
pokłon zabawowy? Co innego oznacza u nich machanie ogonem?
Ziewają różnie? Gryzą się w inne części ciała?
Przypraszam, jeśli to głupie pytania. Znowu dzięki.
O rany! Nie głupie pytania! Pytania nigdy nie są
głupie. Zwierzęta, zdaje się, bardziej różnią się w systemie
komunikacji na poziomie populacji (te pieśni ptaków, wieloryby,
the peepers). Jednak różnią się też w stylu dominacji. Ponieważ
nie chciałbym, by narodził się problem, użyję liter zamiast nazw
krajów: zgaduję, że dopóki badacze wilków w kraju A są poza skalą
zachowań społecznych, muszą się te wilki różnić "kulturą
dominacji" ["zwyczajami dominacji"?] niże wilki w kraju B. Jak
już wcześniej wyjasniałem, oba scenariusze są możliwe, ale ja
jestem coaz bardziej przekonany do tego, że wiele populacji
europejskich wilków jest całkiem inna niż tych wilków znad
Mackenzie River, z kolei te będąc całkiem inne niż arktyczne
wilki z Ellesmere Island. Mech opisuje wilki arktyczne jako mocno
dyscyplinujące swoje młode. Tego nie widuje się na innych
szerokościach lub regionach (w dokonaniach tych samych
badaczy).
Duży mózg = złożona dynamika społeczna = giętkość społeczna =
potencjał dla kulturowego przeniesienia (i oczywistych różnic).
Nie wszystkie wilki są takie same, i nie wszystkie wilcze stada
są takie same. Dlaczego miałyby być?
Czy coś wyjaśniłem? Może nawet nie zahaczyłem o odpowiedź na woje
pytanie... Daj znać.
Simon G.
|
|
| Friday 29th May 2009 08:58am 6 |

miw
148 Posts
|
Pisze Simon Gadbois na ARF:
"Hej znowu, Lindsay.
Pomyślałem, że nie skorzystałem z okazji, by pokreślić jeszcze
jeden punkt, jaki często bywa pomijany przez literaturę
pop-etologiczną. Omawiałem te kwestie wyczerpująco w mojej pracy
doktorskiej (poparte danymi).
Agresja ( w tym agresja dominacyjna) u wilków występuje
zdecydowanie sezonowo. Jeśli obserwujesz stado wilków latem,
wrócisz do domu z przekonaniem, że sa one czarujące, zabawowe,
pacyfistyczne jak tylko można na tym świecie. Jeśli poobserwujesz
te same wilki zimą, podczas okresu godowego (od stycznia do
połowy marca), wówczas będziesz wracał do domu z przekonaniem, że
są to najbardziej agresywne, podłe, politykujące istoty na tym
świecie.
Weźmy "Homera" latem, to wesoły, beztroski typ faceta, bawiący
sie całymi dniami ze szczeniętami.
Weźmy "Homera" zimą, to jest on wojowniczy, potwierdzający
dominację osobnik, co nieustannie stawia się samcowi alfa dla
dostępu do samicy alfa.
Ten poprzedni punkt widzenia skrywa ważne sprawy osobowościowe
(co naprawdę, w biologii nazywa się "temperament"): Ulysses,
latem czy zimą jest zawsze radosny i zabawowy wobec
jednoroczniaków. Tak, on jest potężnie zbudowany... On zwyczajnie
nie dba o politykę.
Ale jak wykazał psycholog Walter Mischel, osobowość jest bardziej
zależna od sytuacji niż sądzimy (klasyczny przykład: submisywny
mąż, traktujący podwładnych jak niewolników). [Sprawy u wilków]
także mogą mieć mocne powiązanie z sytuacją. Niskie rangą wilki
czasem kłapią lub korzystają z okazji i nagle wspinają się po
drabinie społecznej (chociaż czasem, by szybko spaść znowu na
dół). Społeczny klimat danego stada w dużej mierze determinowany
jest przez osobowości wilków alfa (zwłaszcza jeśli są
despotyczne; podobne obserwacje u szympansów patrz de Waal,
"Chimpanzee Politics" i "The Ape and the Sushi Master"
["Szympansia polityka" i "Małpa i mistrz sushi"] lub "grupowy"
temperament podwładnych. Moi koledzy z Canadian Centre for Wolf
Research [Kanadyjskiego Centrum Badania Wilków] udokumentowali to
po wieloletnich badaniach. (np., Ryon, Fentress, McLeod, Havkin,
itp.).
Zbaczam z tematu... może oddaliliśmy się od zainteresowania
psami. Proszę o wybaczenie."
|
|